Co dziewiąty z nas deklaruje, że podczas świąt 20017 wyda ponad 1000 zł, co czwarty zmieści się w 400 zł. Średnio będzie to około 700 zł…

To o 4% więcej niż w ubiegłym roku i dowodzi temu, że nasz apetyt na nowe rzeczy nie słabnie. Wraz z pojawieniem się wszelkich świątecznych transakcji, reklamodawcy podejmują się wszelkich kroków, by poniekąd zmusić nas do szukania nowych produktów, przez co ciężko jest oprzeć się kupowaniu chociażby kilku rzeczy, których nie potrzebujemy.
Jednym ze sposobów na uzyskanie spokoju podczas tej świątecznej burzy, jest podjęcie wysiłku, by spędzić ten czas uważnie. Mówiąc prościej, oznacza to bycie racjonalnym i świadomym tego w jaki sposób decydujemy się wydać nasze pieniądze.
„Formalnie” możemy dbać o naszą uwagę poddając się modlitwie lub medytacji, co tradycyjnie wiąże się ze zmniejszeniem stresu i ogólnym rozluźnieniem. Jednak korzyści z tego typu praktyk wykraczają o wiele dalej poza obniżenie ciśnienia krwi lub pogłębienie naszej wiary. Bycie uważnym może również pomóc nam podejmować mądrzejsze, mniej impulsywne wybory.
Jako oddany, praktykujący medytację i zreformowany zakupoholik, przedstawię kilka sposobów na to, by wykorzystać naszą uwagę i nieco ograniczyć wydawanie pieniędzy w tym gorącym, zakupowym sezonie.

Sporządź listę i skoncentruj się na niej.

Jeśli jesteś choć trochę podobny do mnie, to wiesz, ze nierealne jest mówienie rodzinie i bliskim, że nie dostaną od Ciebie prezentów. To sprawiłoby, że stałbym się kimś, kim stać bym się nie chciał. Podziwiam ludzi, którzy idą tą drogą, ale to nie dla mnie. Tak właściwie to lubię akt dawania prezentów, o ile nie daje się ponieść. Pod tym względem pomaga mi tworzenie listy zakupów i skupianie się na niej.

Podobnie jak w przypadku zakupów spożywczych, bardzo łatwo można się rozproszyć, jeśli wejdziesz do sklepu i nie masz jasnego pojęcia co tak naprawdę chcesz kupić. Listy pozwalają nam swobodnie wydawać pieniądze na pewne rzeczy, a jednocześnie nie są uzależnione od milionów alternatywnych opcji.
Chciałbym również, aby ten proces był jak najprostszy. Dlatego też piszę nazwiska, a obok nich kilka pomysłów na prezent o których wiem, że z całą pewnością spodobają się danej osobie (pamiętaj, że nie musi być to wiele rzeczy). Następnie spędzam kolejne dni lub nawet tygodnie szukając tych rzeczy i nic więcej.
Jednak nie jest to takie proste, jakim się być wydaje.
Branża reklamowa jest nieubłagana i nieuchronnie trafia się na stronę internetową myśląc:

„Wiem, że powiedziałem, że mam kupić konkretną rzecz konkretnej marki, ale jedynie kilkadziesiąt złotych więcej, będzie kosztowała mnie o wiele lepsza, ciekawsza wręcz rzecz”

Zakupy w czasie sezonu świątecznego to nawigowanie po nieskończonym polu minowym towarów konsumpcyjnych, z których niemal każdy może zrujnować nasze starannie opracowane plany.
Odwołanie się do listy, którą wcześniej sporządziliśmy, gdy akurat się rozpraszamy, może utrzymać nas na dobrej drodze.
Takie zachowanie odzwierciedla sposób w jaki praktyka medytacji pomaga naszej uwadze. Podczas medytacji wybieramy obszar ostrości, na przykład oddech i zwracamy uwagę tylko na tę jedną rzecz. Kiedy Twój umysł zaczyna błądzić, przywracasz mu świadomość podczas oddechu. Jeśli robisz to regularnie, rozwijasz swoje umiejętności koncentracji i nauczysz się rzadziej gubić uwagę. Skupianie się właśnie na przykład na oddechu, staje się samo w sobie kojące.
Podobnie, wróćmy do listy, bez względu na to ile razy damy się rozproszyć, lista może pomóc nam na powrocie do skupienia się na rzeczach, których tak naprawdę potrzebujemy.

Doceń teraźniejszość.

Reklamy to fantastyczny środek, który pozwala nam na ucieczkę z teraźniejszości. Oferuję nam one wizje dotyczące tego, jak niesamowite będzie nasze życie w przyszłości, gdy tylko kupimy na przykład ten nowy samochód. Mogą nas również zmusić do zignorowania domowych, przepysznych posiłków, by później nalegać, abyśmy zrobili je sami, oczywiście używając nowego zestawu garnków.
To nie do końca jest wybór reklamodawców (jedynie po części). Tego rodzaju myśli dzieją się cały czas. Uwolnienie umysłu i wybieganie w przyszłość, zamiast zostanie w teraźniejszości, jest świetnym uczuciem, ale może być szkodliwe, gdy dzieje się to zbyt często. Bardzo ciężko jest docenić nam to co już mamy, jeśli cały czas myślimy o tym, kim byśmy byli, albo co mogłoby się stać, gdybyśmy dokonali innych wyborów. Takie myśli mogą wywołać negatywne stany nastrojów, a złe samopoczucie bardzo mocno wiąże się ze zwiększoną skłonnością do dokonywania zakupów impulsowych.

Dokładne zastanawianie się nad pozytywnymi aspektami rzeczywistości może zająć sporo czasu każdego dnia. Myślę, że istnieje powód dla którego prawie każda religia oraz dyscyplina uwagi zachęca ludzi do jakiejś formy docenienia tego co już posiadają. Badania pokazują jasno, że ćwiczenie nazwijmy to „wdzięczności” w ten sposób może zredukować urok krótkoterminowej satysfakcji.

Czarny piątek, cyber poniedziałek i reszta sezonu około świątecznego wypełniona jest szansami, na to byśmy mogli uzyskać satysfakcję w krótkim czasie, czy to poprzez zakupy impulsowe, czy przez oddawanie się nieco bardziej zróżnicowanym posiłkom (nic dziwnego, że w okresie świątecznym przybieramy większą wagę niż w każdym innym). Jeśli więc możemy wprowadzić do swojego życia prostą praktykę wdzięczności do swojego dnia, na przykład zająć sobie kilka minut rano, myśleniem o tym, jakie mamy szczęście, że mamy danego członka rodziny w naszym życiu, znacznie możemy przyczynić się do uczynienia nas mądrzejszymi, dzięki czemu będziemy podejmowali więcej uważnych decyzji.

Praktykuj relaksującą staranność.

O ile wierzę we wszystko to, co napisałem wyżej, wiem również, że nawet najbardziej pracowity twórca list zakupowych, może dać się ponieść. Coś przyciąga oko i jest to do zrozumienia.
Przycisk na aukcji internetowej „kup teraz” może być czasami bardzo kuszący.
Jeśli tak się stanie, nie ma sensu się z tym kłócić. Jest na to odpowiedź, pozornie sprzeczną frazą, która zawsze pojawia się w kręgach uwagi. Brzmi ona następująco:

Spokojna pracowitość

Odnosi się ona do tego, że możemy skupić się na celu, jednak nie do tego stopnia, by pragnienie doskonałości przysłoniło nam całą praktykę. Musisz być dla siebie dobry i wyrozumiały. Zdaj sobie sprawę z tego, że jesteś tylko człowiekiem. Statystycznie o wiele bardziej prawdopodobne jest to, że podejmiemy kiepskie decyzje dotyczące wydatków będąc pod ciężkim „obciążeniem poznawczym”. Obciążenia świąteczne mogą być naprawdę trudnym ładunkiem mentalnym, więc po prostu się zdarzają.

Rozsądne podejście do zakupów podczas sezonu świątecznego nie musi być doskonale, ważne, by pomogło nieco zmienić nasze zachowanie. Sam fakt uświadomienia sobie, że kupiłeś coś, czego tak naprawdę nie potrzebujesz, może być świetnym sposobem na budowanie lepszych nawyków. Liczy się sama świadomość tego faktu. Jeśli jesteśmy zrelaksowani i weźmiemy pod uwagę błędy w naszych nawykach, w przyszłości będziemy mniej skłonni by znów je popełnić.

Podsumowując

Nie będę Ci mówił jak powinien dokładnie wyglądać Twój budżet świąteczny. Oczywiście, nierozsądne wydaje się wydawanie ogromnych sum pieniędzy, szczególnie jeśli żyjemy od wypłaty do wypłaty lub zwiększamy swoje zadłużenie. Ogólnie rzecz biorąc, to ile wydajemy, nie jest największym problemem.

Celem jest więc uniknięcie bycia oszukanym, zawstydzonym czy w jakikolwiek inny sposób pod wpływem presji, że musimy dokonać zakupu jakiegoś przedmiotu, którego tak naprawdę możemy nie chcieć lub po prostu nie potrzebować. Koncentrując się na liście zakupów, pozwalając sobie na swobodę popełniania błędów i docenianiu tego co już mamy, będziemy na dobrej drodze do nieco bardziej świadomych i opanowanych zakupów.